poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Czarny poniedziałek ;)


Ten dzień będę pamiętał długo … ponieważ w mojej trenerskiej (jeszcze niezbyt długiej) karierze nie zdarzył mi się taki trening…
Pola i pokrzywy to nic złego
Miejsce – mapa Żaba (Czechy), na której w 2005 roku rozgrywano Mistrzostwa Czech w Sztafetach oraz Klubowe Mistrzostwa Czech… teren bardzo wymagający: góry, ciężko pod nogami, skały, kamienie, pola pokrzyw :( i wiele innych niespodzianek…  Zgodnie z obozową tradycją wyjeżdżamy o 10 i przed 11 jesteśmy gotowi do startu… wstążki na PK już wiszą (rozwieszone dzień wcześniej przez reprezentację szkolnictwa wojskowego trenującą do Mistrzostw Wojska Polskiego)… pierwszy wybiega Jańcia (Jasina)… od razu do góry… za chwilę Barka (sprytniej obiegowo), potem Paulina, dalej Jasinka (nasz gość z Łodzi - nie mylić z Jasiną), Dziołcha i Anna … w kolejce czeka Julka… nagle wraca z lasu Ania Donczew w stanie … bez wdawania się w szczegóły – w złym stanie… pięć użądleń os wyjaśnia wszystko… uczulenie? NIE … na szczęście – oddycham z ulgą – na szczęście większość dziur bez żądeł … pozostało tylko jedno … wyjmujemy… wsmarowanie żelu na ukąszenia… Ania cierpi bardzo – użądlone obie nogi (w okolicach kostek) i ręka… Startuje Julka… ja już nie idę do lasu… zostaję z Anią, aby w razie komplikacji móc szybko pojechać do lekarza… mija pięć minut i wraca Julka… bardziej kuleje niż wraca… (tym razem nie osy) silne uderzenie w napięty podczas wbiegu mięsień powoduje potworny ból… kolejna tragedia sportowca… zwykłe chodzenie niemożliwe… mam nadzieję, że to już koniec kłopotów… mijają kolejne niezbyt liczne minuty… widzę Baśkę…??? Co jest? … ból w okolicach nerek i brzucha :( zastanawiam się, co się jeszcze dzisiaj przydarzy… zanim cokolwiek wymyślam zjawia się Dziołcha… ból w łydce, bez szans na bieg… no ładnie … no to zrobiłem trening… Wraca Jasina… cały i z całą trasą :D (moje szczęście nie ma granic), wraca Jasinka… też cały z całą trasą… koniec kłopotów, zwłaszcza że zaraz za nim będzie Paulina, którą wcześniej widział… jest i ona… trasa ukończona :) ale… właśnie nie wygląda tak dobrze jakbym sobie życzył… dwa użądlenia os, kolejne bąble i opuchlizny… wybiegło 7 zawodników, 5 wróciło w gorszym stanie niż wybiegło, 3 trasy ukończono… jakąś pociechą dla mnie jest, że poza nogą Julii pozostałe problemy wydają się bardzo tymczasowe… Julia niestety musi wyjechać… jeszcze dzisiaj kontrola u fizjoterapeuty i będzie wiadomo w czym rzecz…
Oswajanie długich przebiegów
Niewtajemniczonych informuję, że jesteśmy w trakcie zgrupowania kondycyjno-technicznego przed drugą częścią sezonu. Mieszkamy w Ostrej Górze, ale treningi techniczne realizujemy w Czechach, za to kondycyjne w polskiej części Gór Stołowych. Do południa trenujemy na mapie (co trzeci dzień nie jeździmy na mapę ale realizujemy trening biegowy), popołudnia zabiera nam trening uzupełniający, a wieczorami wspólnie omawiamy poranną trasę oraz uczymy się i doskonalimy w zakresie taktyki BnO, technik nawigacyjnych i innych bardzo ważnych aspektów, które pozwalają zmniejszyć nasz czas biegu o cenne sekundy bez wkładania w to dodatkowego wysiłku fizycznego. Tematyka jest różna – począwszy od kontroli kątów, ofensywnego BnO, wykorzystania kierunków w sposób niekonwencjonalny,  mądrego wybierania punktów ataku, trójkolorowego biegania, a skończywszy na elementach walki sportowej opartych o (niezwracające uwagi) psychologiczne oddziaływanie na najgroźniejszych rywali. Mam nadzieję, że po obozie wszyscy wrócimy mocniejsi nie tylko kondycyjnie… a czy wzrośnie nasza skuteczność przekonamy się już w przyszłym miesiącu podczas nocnych i klasycznych mistrzostw Polski.
… jeszcze dwa dni obozu… oby bez kolejnych NIESPODZIANEK

0 komentarze: