piątek, 30 grudnia 2011

Gadżety... jak biegać bez nich?

... jest czwartek (był wczoraj)... parking na Przełęczy Tąpadła... akurat dzisiaj wycieczka biegowa po Ślęży... młodzież się przebiera, dyskusje o tętnie, polary, garminy ... zbroimy się.. ja na wycieczkę pobiegłem ze swoja zawodniczką, z którą rozmawiamy sobie o przygotowaniach, planach, obozach i... w pewnym momencie pada pytanie o sportester...
... Jako książkowy przykład gadżeciarza (który przede wszystkim myśli bardziej o tym żeby mieć niż jak wykorzystać)  biegam z garminowską 305... zdaję sobie jednak sprawę, że używam go wyłącznie dla sprawienia sobie przyjemności, bo zgrywanie danych do kompa, ogladanie wykresów, mapek na które wrzucam przebieg, sumowanie czasów i km jest formą celebrowania tej mojej "strasznie ciężkiej" pracy... ale uczciwie przyznam, że z bardzo wielu parametrów, które mierzy, wykreśla w różnych kombinacjach i kolorach mnie interesuję może 1% danych, które i tak nie są pokazywane w tabelach... bardziej interesuje mnie zmiana krzywej tętna w określonych sytuacjach i tak prawdę powiedziawszy mało mnie obchodzą same liczby, a jedynie dynamika i zakres ich zmian jest tym czego szukam... wydaje mi się, że ja i tak korzystam z niego w bardzo naukowy (choć w minimalnym zakresie) sposób ... jestem przekonany, że olbrzymia ilość użytkowników tych wynalazków używa ich do rejestracji treningu i niczego więcej... ile osób po odczytaniu zapisu z danego dnia zmienia trening dnia następnego wyliczając na podstawie określonych parametrów w jaki sposób go zmienić (czas, intensywność, ilość powtórzeń)... nikt, no może prawie nikt... czyli jak wspomniałem wcześniej mamy rejestratory, które ułatwiają wypełnianie dzienniczków treningowych i specjalnie nie mają wpływu na to co zrobimy jutro, czy pojutrze... jeśli są osoby, które potrafią z tego korzystać w bardziej wyrafinowany sposób (nie chodzi mi tu o kontrolowanie tętna w czasie biegu) to oczywiście mnie to bardzo cieszy. Ten post wrzucam, aby uświadomić tym osobom, które są mniej majętne, lub ich kluby nie posiadają takiego sprzętu, że ich trening może być równie efektywny (a bardzo często lepszy) zwłaszcza jeśli pracują z trenerem, który patrzy i widzi.  Aby zwiększyć wiarę, że to co robicie wiedzie przynajmniej we właściwym kierunku... a dokładniej aby mieć pewność, że nie wiedzie w złym proponuję bardzo prosty i niezwykle skuteczny sposób kontroli swojego treningu - jego skuteczność sprawdziłem w ciągu wielu lat swojej praktyki trenerskiej i zawodniczej... i jest on dobry zarówno dla gadżeciarzy (jak ja) i dla tych którzy biegają bez pasków na klacie. Analiza opiera się na trzech parametrach: tętnie spoczynkowym, tętnie bezpośrednio po wysiłku oraz tętnie w 3' po wysiłku (w 180tej sekundzie). Tętno spoczynkowe mierzymy rano PRZED wstaniem z łóżka (sportesterem lub palcem na tętnicy szyjnej lub udowej). Przy pomiarze ręcznym mierzyć przez 60 sekund i dobrze pomiar powtórzyć 2-3 razy i wyliczyć średnią. Tętno bezpośrednio po wysiłku to to, po zakresie, po wycieczce, po ostatnim powtórzeniu, ale nie po roztruchtaniu na koniec treningu. Ten ostatni pomiar wykonujemy w 180 sekundzie po tym pomiarze bezpośrednio po wysiłku (odczyt z miernika lub palcem na tętnicy szyjnej od 180 do 190 sekundy po wysiłku i wynik mnożymy przez 6).
Mając te 3 parametry obliczamy Wskaźnik Skuteczności Restytucji (WSR)- w dużym uproszczeniu oznacza on naszą skuteczność w odpoczywaniu po wysiłku. Jak go obliczamy?
WSR=(C2-C3)/(C2-C1) x 100% 
gdzie C1 - tętno spoczynkowe; C2 - tętno bezpośrednio po wysiłku; C3 - tętno 3' po wysiłku.
Policzymy i co z tym robić? Wiee książek podaje różne wartości jakie WSR powinno mieć itd itp... Ja chcę zwrócić uwagę na ZMIANY!!! Mnie tylko interesuje jak się zmienia WSR i jak się zmienia tętno spoczynkowe... oczywiście pamietajmy, że nie należy porównywać WSR po rozbieganiu i po BC3 na 10km... porównywać należy z głową ;)... Wracajmy jednak do tego czym chcę się podzielić...
Porównując te dwie wratości (WSR i tętno spoczynkowe) chcę zwrócić waszą uwagę na dwa stany... 
I. spadek WSR i spadek tętna spoczynkowego,
II. spadek WSR i wzrost tętna spoczynkowego,


... ponieważ oba wskazują na wystąpienie przeciążenia. Pierwszy przypadek wskazuje na przeciążenie objętościowe, a drugi na przeciążenie intensywnościowe. Naturalną reakcją powinna być korekta treningu poprzez zwiększenie odpoczynku lub przy większej wiedzy z przeciążenia objętościowego uciekamy w zwiększenie intensywności kosztem objętości (tu potrzebna jest właśnie wiedza w jakim stopniu to zrealizować), a w drugim przypadku robimy odwrotnie... ale to wymaga już wiedzy dotyczącej reagowania samego zawodnika na bodźce (każdy reaguje przecież trochę inaczej). Wartością tych obliczeń jest fakt, ze serce reaguje trochę szybciej na obciążenie niż odczujemy to w mięśniach i swoim samopoczuciu. Gdy poczujemy to zmęczenie w nogach będzie już (niestety) za późno na nieinwazyjne zmiany w treningu.  Tu dodam tylko, że nie ma lepszego ani gorszego tętna spoczynkowego czy maksymalnego (często słyszę takie spory u młodzieży) bo liczy się dynamika zmian. Moja propozycja, dla tych którzy chcą się pobawić w obserwowanie własnego organizmu, mierzcie, zapisujcie i obserwujcie... jak wam się nazbiera danych z kilku miesięcy to możemy pobawić się wspólnie w analizę lub sami wyciągniecie jakieś efektywne wnioski. Piszę o długotrwałych obserwacjach, aby nie wyciągać daleko idących wniosków dot. treningu po kilku pomiarach... w każdym razie w mojej ocenie jest to jedna z prostszych i sensownych metod pozwalających na zorientowanie się czy nie przeginamy w trenigu...
Na koniec dodam tylko (jako przykład godny naśladowania), że mam niesłychaną przyjemność prowadzenia zawodniczki, która od ponad dwóch lat codziennie wysyła mi swoje tętno... dzięki temu mogę zareagować natychmiast gdy coś mnie zaniepokoi... analiza wykresów, która sprowadza się praktycznie do tego o czym piszę powyżej pozwala jej wchodzić na wyższy poziom wytrenowania przed najważniejszymi startami praktycznie bez ryzykowania przeciążenia robiąc jednocześnie trening na maksymalnych (przyswajalnych przez jej organizm) obciążeniach - kim jest ta zawodniczka dla większości jest oczywiste... bo to, o co w tym wszystkim chodzi jest ... efektywność w treningu - czego swoim zawodnikom, wam i sobie życzę.

1 komentarze:

podzio pisze...

rewelacyjny, rzeczowy post!