poniedziałek, 26 grudnia 2011

WMOC2012 part 3

... trochę czasu minęło... na szczęście bez obijania się... Przygotowania do WMOC2012 zaczęły się na dobre i myślę tu już nie o pracach koncepcyjno-planistycznych, a o realizacji takowych... ale od początku. Program przygotowawczy obejmuje okres 39 tygodni... jak to piszę, to wydaje się bardzo mało...choć z drugiej strony 273 dni brzmią już całkiem inaczej. Pierwsze 6 tygodni zaplanowałem jako trening wprowadzający (właśnie wczoraj zakończyłem ten okres), którego celem było jak najmniej bolesne doprowadzenie mojego organizmu do gotowości podjęcia właściwej - odpowiednio dużej i intensywnej pracy. W okresie tym zwiększałem: ilość jednostek treningowych w tygodniu, kilometrów w jednostce oraz intensywność treningów. W związku z moim totalnym lenistwem w ostatnich latach okres wprowadzenia miał szczególne znaczenie i ma przede wszystkim zapobiec kontuzjom w kolejnych tygodniach... mam nadzieję, że zadziałałem właściwie. W okresie tym stosowałem 1 trening ogólnorozwojowy, 1 trening siły biegowej, 2 treningi tempowe, 1 dłuugi trening tlenowy oraz 1 trening uzupełniający... jak dobrze liczymy wychodzi 7 w tygodniu... oczywiście zaczynałem od 4 jednostek aby skończyć na 7. Na co zwracałem głównie uwagę? ... na to, żeby NIE BIEGAĆ ZA SZYBKO... w tej części roku to jedna z istotniejszych rzeczy, na które należy zwracać uwagę...
Teraz przede mną 14 tygodni okresu przygotowania ogólnego i ukierunkowanego. W okresie tym zrealizowane będzie to wszystko na czym zbudowana ma być moja forma. Trening planowany będzie w układzie 2:1 lub 3:1 tzn. 2 lub 3 mocne tygodnie z narastającym obciążeniem przeplatane 1 tygodniem, w którym dam organizmowi odpocząć. Pierwsze 6 tygodni to okres w którym zostanie zrealizowana maksymalna objętość treningowa  jakiej doświadczę w całym roku... głównym środkiem treningowym, który będzie wywoływał (oj jak bardzo bym chciał żeby wywoływał) oczekiwane zmiany w moim organizmie będzie bieg ciągły w drugim zakresie... obciążenia tlenowe zrobią bazę do szybkiego i bardzo szybkiego biegania w drugiej części tego okresu (ostatnie 5-6 tygodni). Okres ten zakończą starty w Czechach (3-5 startów), które mają dać mi POCZUCIE MOCY, którą będę próbował okiełznać w kolejnych tygodniach. Tworzenie tej mocy musi być jednak kontrolowane - ocena stanu faktycznego zostanie przeprowadzana podczas startów w biegach ulicznych i przełajowych, a proces jej budowania oprze się o trening interwałowy 2 razy w tygodniu. Mam nadzieję, że uda mi się zaplanować właściwy dobór ilości powtórzeń, ich czas i intensywność oraz czas przerw. To będzie najtrudniejsze, ale przy użyciu dostępnych technologi (monitory pracy serca, GPS) proces ten wydaje się znacznie mniej podobny do wróżenia z fusów i daje prawie 100% gwarancję na zbudowanie sensownego poziomu wydolności... do zbudowania optymalnego niestety będzie potrzeba jeszcze trochę szczęścia (lub pracowni do badań wydolnościowych - w której jednak widzę swoich zawodników, a nie weterana)... Te minione 6 tygodni i kolejne 14 to okres, w którym z racji klimatu i ograniczeń finansowych realizowany jest trening biegowy urozmaicany różnorodnymi formami zabaw z mapą, jednak to wydolność jest jego głównym celem... potem wszystko się zmieni... zaczną się najważniejsze przygotowania, które pozwolą wygrywać z szybszymi :) czego sobie i państwu życzę z Zakopanego

8 komentarze:

OLEJ pisze...

Powodzenia w przygotowaniach oraz podczas samego startu! Jeśli przygotowania pójdą tak samo ambitnie i mądrze, jak o nich Trener pisze, to o dobre biegi, od 1 do 7 lipca wszyscy powinniśmy byc spokojni ;)

kajo pisze...

Dzięki Olej za dobre słowo... czas pokaże czy to co na papierze znajdzie odzwierciedlenie w lesie... niestety nie mam takiego talentu jak ty więc będzie znacznie trudniej zbliżyć się do światowego szczytu o wejściu nań nawet nie wspomnę... a akcja wmoc2012 ma pokazać MI czy to co robię ze swoimi zawodnikami działa, czy nie (bo z sobą robię to samo)... a jeśli nie to co i w jaki sposób należy zmienić... najgorsze jest to że zgadzam się we wszystkim ze swoim trenerem, co czasem usypia czujność.

Anonimowy pisze...

Trochę się o ciebie boję Kajo. Tak to wszystko traktujesz serio serio.
A poważnie to mnie , starszego weterana zmotywowałeś do zaplanowania swoich celów. Co prawda nie są tak ambitne ale grunt to planować.

kajo pisze...

serio to jest tylko na zewnątrz... świetnie bawię się treningiem, a czy z zabawą idzie w parze coś więcej okaże się już jutro - bieg sylwestrowy w trzebnicy... przejechałem pętlę samochodem i miał dosyć...

Anonimowy pisze...

Jeżeli jako trener najpierw łamiesz zawodnikom nogi, odbierasz sprzęt do trenowania, poniżasz i odbierasz godność nie tylko jako zawodnikom ale też po prostu jako ludziom to trudno mieć jakiś czas później pretensje że ci zawodnicy nie wygrywają - taka jest moja wiejska logika bynajmniej

kajo pisze...

Może jakiś konkret?

Anonimowy pisze...

Wiesz, ja po prostu mogę nigdzie nie dobiec, to nie Twoja wina, nie do końca też moja, tak to bywa - chociaż w innych okolicznościach pewnie mielibyśmy razem sporo frajdy z treningów i może niech na tym pozostanie. Ja z natury jestem zawodnikiem trochę niższej ligi niż Ty - i tyle.

kajo pisze...

poziom ukrycia sensu tych anonimowych postów przerasta moje możliwości dojścia do sedna sprawy i już mi się nawet nie chce...zapraszam do pisania wprost z konkretnymi argumentami i najlepiej nie anonimowo... kolejne nieokreślone insynuacje do bliżej nieokreślonych osób będę usuwał.