... trochę czasu minęło... na szczęście bez obijania się... Przygotowania do WMOC2012 zaczęły się na dobre i myślę tu już nie o pracach koncepcyjno-planistycznych, a o realizacji takowych... ale od początku. Program przygotowawczy obejmuje okres 39 tygodni... jak to piszę, to wydaje się bardzo mało...choć z drugiej strony 273 dni brzmią już całkiem inaczej. Pierwsze 6 tygodni zaplanowałem jako trening wprowadzający (właśnie wczoraj zakończyłem ten okres), którego celem było jak najmniej bolesne doprowadzenie mojego organizmu do gotowości podjęcia właściwej - odpowiednio dużej i intensywnej pracy. W okresie tym zwiększałem: ilość jednostek treningowych w tygodniu, kilometrów w jednostce oraz intensywność treningów. W związku z moim totalnym lenistwem w ostatnich latach okres wprowadzenia miał szczególne znaczenie i ma przede wszystkim zapobiec kontuzjom w kolejnych tygodniach... mam nadzieję, że zadziałałem właściwie. W okresie tym stosowałem 1 trening ogólnorozwojowy, 1 trening siły biegowej, 2 treningi tempowe, 1 dłuugi trening tlenowy oraz 1 trening uzupełniający... jak dobrze liczymy wychodzi 7 w tygodniu... oczywiście zaczynałem od 4 jednostek aby skończyć na 7. Na co zwracałem głównie uwagę? ... na to, żeby NIE BIEGAĆ ZA SZYBKO... w tej części roku to jedna z istotniejszych rzeczy, na które należy zwracać uwagę...
Teraz przede mną 14 tygodni okresu przygotowania ogólnego i ukierunkowanego. W okresie tym zrealizowane będzie to wszystko na czym zbudowana ma być moja forma. Trening planowany będzie w układzie 2:1 lub 3:1 tzn. 2 lub 3 mocne tygodnie z narastającym obciążeniem przeplatane 1 tygodniem, w którym dam organizmowi odpocząć. Pierwsze 6 tygodni to okres w którym zostanie zrealizowana maksymalna objętość treningowa jakiej doświadczę w całym roku... głównym środkiem treningowym, który będzie wywoływał (oj jak bardzo bym chciał żeby wywoływał) oczekiwane zmiany w moim organizmie będzie bieg ciągły w drugim zakresie... obciążenia tlenowe zrobią bazę do szybkiego i bardzo szybkiego biegania w drugiej części tego okresu (ostatnie 5-6 tygodni). Okres ten zakończą starty w Czechach (3-5 startów), które mają dać mi POCZUCIE MOCY, którą będę próbował okiełznać w kolejnych tygodniach. Tworzenie tej mocy musi być jednak kontrolowane - ocena stanu faktycznego zostanie przeprowadzana podczas startów w biegach ulicznych i przełajowych, a proces jej budowania oprze się o trening interwałowy 2 razy w tygodniu. Mam nadzieję, że uda mi się zaplanować właściwy dobór ilości powtórzeń, ich czas i intensywność oraz czas przerw. To będzie najtrudniejsze, ale przy użyciu dostępnych technologi (monitory pracy serca, GPS) proces ten wydaje się znacznie mniej podobny do wróżenia z fusów i daje prawie 100% gwarancję na zbudowanie sensownego poziomu wydolności... do zbudowania optymalnego niestety będzie potrzeba jeszcze trochę szczęścia (lub pracowni do badań wydolnościowych - w której jednak widzę swoich zawodników, a nie weterana)... Te minione 6 tygodni i kolejne 14 to okres, w którym z racji klimatu i ograniczeń finansowych realizowany jest trening biegowy urozmaicany różnorodnymi formami zabaw z mapą, jednak to wydolność jest jego głównym celem... potem wszystko się zmieni... zaczną się najważniejsze przygotowania, które pozwolą wygrywać z szybszymi :) czego sobie i państwu życzę z Zakopanego

8 komentarze:
Powodzenia w przygotowaniach oraz podczas samego startu! Jeśli przygotowania pójdą tak samo ambitnie i mądrze, jak o nich Trener pisze, to o dobre biegi, od 1 do 7 lipca wszyscy powinniśmy byc spokojni ;)
Dzięki Olej za dobre słowo... czas pokaże czy to co na papierze znajdzie odzwierciedlenie w lesie... niestety nie mam takiego talentu jak ty więc będzie znacznie trudniej zbliżyć się do światowego szczytu o wejściu nań nawet nie wspomnę... a akcja wmoc2012 ma pokazać MI czy to co robię ze swoimi zawodnikami działa, czy nie (bo z sobą robię to samo)... a jeśli nie to co i w jaki sposób należy zmienić... najgorsze jest to że zgadzam się we wszystkim ze swoim trenerem, co czasem usypia czujność.
Trochę się o ciebie boję Kajo. Tak to wszystko traktujesz serio serio.
A poważnie to mnie , starszego weterana zmotywowałeś do zaplanowania swoich celów. Co prawda nie są tak ambitne ale grunt to planować.
serio to jest tylko na zewnątrz... świetnie bawię się treningiem, a czy z zabawą idzie w parze coś więcej okaże się już jutro - bieg sylwestrowy w trzebnicy... przejechałem pętlę samochodem i miał dosyć...
Jeżeli jako trener najpierw łamiesz zawodnikom nogi, odbierasz sprzęt do trenowania, poniżasz i odbierasz godność nie tylko jako zawodnikom ale też po prostu jako ludziom to trudno mieć jakiś czas później pretensje że ci zawodnicy nie wygrywają - taka jest moja wiejska logika bynajmniej
Może jakiś konkret?
Wiesz, ja po prostu mogę nigdzie nie dobiec, to nie Twoja wina, nie do końca też moja, tak to bywa - chociaż w innych okolicznościach pewnie mielibyśmy razem sporo frajdy z treningów i może niech na tym pozostanie. Ja z natury jestem zawodnikiem trochę niższej ligi niż Ty - i tyle.
poziom ukrycia sensu tych anonimowych postów przerasta moje możliwości dojścia do sedna sprawy i już mi się nawet nie chce...zapraszam do pisania wprost z konkretnymi argumentami i najlepiej nie anonimowo... kolejne nieokreślone insynuacje do bliżej nieokreślonych osób będę usuwał.
Prześlij komentarz